Jak być dobrym ojcem w dzisiejszych czasach ? O mnie i o moim życiu. Dla mojego pierworodnego syna Szymona, gdyby mu kiedyś mnie zabrakło. Żeby był mądrzejszy i szczęśliwszy ode mnie.
RSS
niedziela, 05 stycznia 2014

Wczoraj oddałem Szymka i zostałem sam w pustym mieszkaniu. Bardzo czekałem na to spotkanie z synem.  Spędziliśmy razem sporo czasu. Synek zaskoczył mnie swoimi postępami  w pływaniu oraz pytaniami jakie  mi zadawał. Pytał o to kiedy poznałem mamę i kiedy się rozstaliśmy. Pytał też o to dlaczego gdy u nas jest dzień, to gdzieś indziej jest noc. Dużo pytał o nieskończoność. Parę razy musiałem go ukarać, by zrozumiał swoje postępowanie. I po karze okazywał się bardzo grzecznym i uczynnym chłopcem.

A teraz mam nowy rok i muszę sobie wyznaczyć nowe cele w życiu i zaplanować jakoś spotkania z synem. Będzie to dosyć ciężki i przełomowy rok w moim życiu.

20:44, mpedziw
Link Komentarze (4) »
sobota, 14 grudnia 2013

Nie mogę doczekać się świąt z synkiem. Jeszcze tylko  tydzień. Szkoda tylko, że nie przyjedzie brat i siostra. Będzie ich mi brakowało. Zawsze w święta spotykalismy sie razem, ale ostatnio coś się nie udaje. Rozumiem ich, mają dorosłe dzieci i swoje obowiązki. Ale brakuje mi takich świąt jak kiedyś. Kiedyś zawsze ich scalałem w jakiś sposób i przyjeżdżali, ale od czasu rozwodu, chyba przestałem być dla nich takim spoiwem.

Za parę dni egzamin, ostatni w tym roku. Wydaje się łatwiejszy od poprzednich, ale to może być złudne. Zastanawiam się nad planami na przyszły rok. Iść za ciosem i zrobić CCIE czy może najpierw CCDP i CCNP Security. A może porywam się z motyką na słońce ?

Mama synka pisze do mnie maile, że nie bardzo radzi sobie z Szymkiem. A to, że nie słucha niani, nie chce się uczyć, czy też, że uderzył mamę. Ale co ja mogę zrobić, jaki ja mam wpływ na jego rozwój? Może przez te kilka dni będę miał na niego większy wpływ.

11:46, mpedziw
Link Komentarze (2) »
wtorek, 19 listopada 2013

Krótka rozmowa z Szymkiem przez skype, widok uśmiechniętego radosnego dziecka i od razu człowiek ma lepszy humor. I nauka jakoś łatwiej wchodzi :)

13:44, mpedziw
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 11 listopada 2013

Nasze rozmowy telefoniczne z synkiem są coraz dłuższe. Wszystko zaczyna się normować.

Dzisiaj Szymek poszedł pierwszy raz do szkoły. Kiedyś byłem absolutnie pewien, że będe przy nim, gdy będzie szedł do szkoły. Ja sobie to inaczej wyobrażałem, a życie pisze jednak inne scenariusze. Najważniejsze, żeby nie stracić tych chwil, gdy on tego bedzie potrzebować. Tylko czy to sie uda?

17:59, mpedziw
Link Komentarze (1) »
środa, 30 października 2013

Po pierwszej rozmowie z synkiem zaczynam zaczynam żałować, że się zgodziłem na ten wyjazd syna.
Mam odczucie, że tracę coś na czym mi najbardziej zależało w życiu.

08:49, mpedziw
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 28 października 2013

Moja olsztyńska przygoda trwała 14 lat. Najpierw dziewczyna, potem żona, fajne mieszkanie, upragniony synek, rozwód.
Kilka lat temu zacząłem mysleć o Olsztynie jak o swoim miejscu na ziemi, o miejscu w którym bym w końcu osiadł na stałe.
Życie bywa przewrotne. Gdy pogodziłem się z tym zaściankowym miastem, gdy zaczałem mieć tam znajomych,
 wszytsko wywróciło się do góry nogami. Teraz synek wyjechał z mamą za granicę, więc nic mnie tam nie ciągnie. Zostało paru znajomych i tyle.
Przez tych 14 lat wiele się zmieniło w tym mieście i to na lepsze, zreszta jak w całym kraju. Ale jednak to nie jest moje miejsce.

Ostatni weekend był taki jak zawsze: kino, basen, sushi, park linowy. W sumie żadnych ekstrawagancji i przygód na pożegnanie. Może oprócz tego, że Szymkowi
nie udało sie dokończyć trasy ze względu na ulewę. Olsztyn pożegnał nas deszczowo i ponuro. Gdy wróciłem do Warszawy było sucho,
 ciepło i wberew pozorom cicho i bezpiecznie (oczywiście z mojej perspektywy).

Szymkowi, jak każdemu dziecku potrzeba stałości, przewidywalności, bezpieczeństwa. Szkoda tylko, że gdy pojawia się jego mama i jej facet, staję się dla Szymka zbędny.
Może nie dosłownie. Tylko on wtedy nie chce okazać mamie, że mnie potrzebuje. Po prostu jest lojalny wobec mamy. Rozumiem go.

Nie miałem ochoty rozmawiać z ex. Chociaż pewnie chciała wiedzieć kiedy planuje przyjazd do Brukseli czy Luksemburga.
Nie lubie pożegnań. Jestem wtedy oschły, żeby nie okazywać emocji. Tylko wobec Szymka jest inaczej.
Rozkleiłem się na trochę. Mam nadzieję, że to ostatni raz.
Na razie nic nie planuje. Płynę z nurtem życia, czasami łapiąc się jakiejś gałęzi, żeby odetchnąć i pomyśleć.
W sumie jak nie ja, bo zawsze szedłem wytyczoną przez siebie ścieżką. Trzeba iść dalej.

Ciekawe co synek zapamięta z tych swoich olsztyńskich dni.



09:14, mpedziw
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 30 września 2013

Szymek przyjechał z mamą i jej narzeczonym. Podpisaliśmy ugodę co do wyjazdu Szymka. Mam jednak spore wątpliwości czy dobrze zrobiłem i czy ta umowa będzie respektowana.

Szymek na początku był jakby przemęczony i znudzony. Nie chciał powiedzieć co mu jest. Dawno go takiego zniechęconego nie widziałem. Chyba ma problemy z przestawieniem się z sytuacji mama i jej facet, a tu nagle tata. W końcu się oswoił ze mną i pojechaliśmy do kina na "Turbo".
Gdy wracaliśmy do domu Szymek zauważył idące dzieci z cyrku i zapragnął iść do cyrku. No cóż wolałbym, żeby pojeździł na rolkach. Tydzień temu nie chciał iść do cyrku, a tu widok idących dzieci zmienił jego zdanie. Poszliśmy na 18 do cyrku. Wejściówka bardzo droga, kiedyś były tańsze, a do tego wata cukrowa i popcorn i stówka pękła.
Ale przedstawienie było dosyć ciekawe, nawet jak dla mnie.

 Niedziela minęła na spokojnie trochę w parku, trochę na placu zabaw. Jak ten czas szybko leci na tych spacerach. Połaziliśmy trochę po kamieniach w strumyku, trochę po drzewie. Był też skok przez płot i szukanie tajemnego przejścia. Nauki jazdy na rolkach nie było, ale też było fajnie. Tylko tak krótko.

 

 

Nowa baza Szymka

09:26, mpedziw
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 września 2013

- A jak bedę dorosły, to wrócę tutaj.

-A jak będę dorosły to będę w policji leśnej.

Ciekawe czy coś z tego uda się synkowi zrealizować ?

Piątek i sobotę spędzilismy na szukaniu "darów jesieni".
- Nie mylić z "darami losu" - mówi Szymek.
-A co tą są dary losu? - dopytuje dalej.

Była ładna pogoda, było więc szwędanie się po Moczydle, kąpiel tatusia i Szymka w strumyku, przejście przez siatkę, żeby dorwać kasztany. A tuż przed odjazdem kupiliśmy rolki.
Miały być wrotki, ale wrotek akurat nie było, a rolki się dziecku spodobały. I tak ostatnie pół godziny szkoliłem synka z jazdy na rolkach. Nawet do łazienki poszedł w rolkach.

10:25, mpedziw
Link Komentarze (1) »
piątek, 20 września 2013

-Tata, za 5 piątków jadę do Luksemburga.
Zapadła cisza. Nie wiedziałem co powiedzieć.
-Na stałe czy na wycieczkę?
-Na stałe.
-Trudno, takie jest życie.

Wiedziałem przecież, że tak będzie. Ale jak każdy skazaniec łudziłem się, że kara zostanie odroczona, ale cóż. Nie chciało mi się już potem z nikim rozmawiać. Na siłowni byłem 45 minut i miałem dosyć.
Jak będzie wyglądało nasze życie za 5 tygodni ?

08:38, mpedziw
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 16 września 2013

To był chyba nasz ostatni taki weekend w Olsztynie. Zamykają na rok hotel, w którym zazwyczaj nocowaliśmy.  Wybrałem go ze względu na cenę i dogodną lokalizację. Teraz będę musiał wybierać między ceną a loklizacją.

Sobota deszczowa. Ale chwilę bez deszczu wykorzystaliśmy na zorganizowanym w rynku festynie. Był darmowy zorbing, trampolina na linach i dmuchańce. Byliśmy jednymi z pierwszych chętnych do zabawy, więc nie musielismy długo czekać. Druga sesja zorbinu skonczyła się przemoczeniem Szymka spodni i pojechaliśmy do hotelu.

Potem był basen i kolacja w KFC, ale taka wersja niskotluszczowa, czyli sałatka grecka i stripsy, a dla mnie pizza :)

W niedzielę poszliśmy na liny. Szymek na trasę najłatwiejszą a ja na najtrudniejszą. Synek samodzielnie pokonuje tą swoją trasę.  Trochę zmoczyłem sobie spodnie na linach, które niestety były jeszcze mokre.

Synek poprzedni tydzień spędził z dziadkami. Chyba dostał lekcję dobrego zachowania, bo był zdecydowanie grzeczniejszy niż ostatnio.  Jeszcze tylko kilka dni i znowu będę go miał u siebie.
Tęsknie za tymi chwilami z nim.

Szymek przed hotelem Gromada w Olsztynie

11:12, mpedziw
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 02 września 2013

Szymek traktuje mnie ostatnio jak kolegę do zabawy. Chyba pozwoliłem sobie wejść na głowę, czasami dosłownie :)  Tydzień temu dostał karę od mamy za złe zachowanie, tydzień bez rowerka. Jakiś skutek kara odniosła. Był grzeczniejszy na początku.  Teraz panicznie reaguje, gdy mu coś się nie udaje. Jedzie na rowerku i gdy coś mu się nie uda, to krzyczy. Krzyczy na mnie, że na niego nie czekam. Celowo nie czekam, żeby nauczyć go samodzielności. Celowo mu nie pomagam, żeby sobie sam radził.  Gdy wracaliśmy do domu, on na rowerze ja pieszo za nim kilka metrów, omal się nie wywrócił.  Swoją złość wyładował na mnie, krzycząc, dlaczego go nie złapałem. Kompletnie nie zareagowałem na jego krzyk. Dopiero jak się uspokoił, powiedziałem mu co o tym myślę. Pewnie gdybym miał kiepski humor, to by dostał w tyłek.

Gdy mu czegoś zabraniam, to ostatni reaguje pozycją obronną, kwitując: - Zostaw mnie.
I ucieka do pokoju.

Sobotę fajnie spędziliśmy. Bo rano był spacer na Wisłą. Szymek trenował skimbording - czy jak to zwał. Ślizgał się na desce, po małym torze na plaży koło Stadionu Narodowego. Potem oglądaliśmy "gruszki"  w sklepie sportowym. Oczywiście było  sushi na obiadek.
Po południu spacer z rowerkiem po Moczydle. Trochę się namęczyłem i nagadałem, żeby synek zaczął używać hamulców zamiast nóg. ale odniosłem sukces w tej kwestii.
Niedziela była deszczowa, ale po obiedzie poszliśmy trochę pojeździć. Idzie mu coraz lepiej. Prawie panuje nad rowerem, jeszcze trochę i będzie z niego dobry rowerzysta :)

09:55, mpedziw
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Szybko zleciało wspólne dwa tygodnie. Było to co lubi Szymek, czyli działka, basen, liny. W tym roku bez większych eskapad, bo fundusze ostatnio nie pozwalają na szaleństwa. Przydałby się jednak samochód podczas wakacji. Można by więcej odwiedzić miejsc. Najbardziej Szymkowi spodobała się wspinaczka po górach. Trochę mnie poniosło pozwalając mu się wspinać na niektóre skały, ale zawsze stałem za nim, żeby go asekurować. Szymek polubił też siłownię na wolnym powietrzu i nawet mu się udawało poćwiczyć, nie tylko bawić. W wolnych chwilach ćwiczyłem z synkiem wymowę. Niestety zaczął seplenić i zjadać literki. Logopeda raz w tygodniu to za mało. Dlatego poprosiłem jego mamę by poświęciła mu więcej czasu i kontynuowała sama ćwiczenia, nie czekając na logopedę.

Pewnego dnia Szymek zapytał:
-Tata, a jak Ty umrzesz, to dostanę twoje karty
-Tak dostaniesz karty, pieniądze i mieszkanie.
-To ja wezmę pieniążki i karty, a mieszkanie dam kolegom.

Dużo rysował mój "duży" chłopak. Najpierw "ptaszki", potem planety, a na końcu koniki. Koniki, to pod wpływem kuzynki. Nie udało się wyjechać na koniki, a ni do kopalni. Może za rok się uda.

Niestety zauważyłem, że synek jest bardzo leniwy i krnąbrny. Po prostu mu się  nie chce, jak mi  powiedział. Trzeba nad nim popracować, bo to zdolny fajny chłopak. Ale jak się go nie weźmie w tryby, to będzie słabo z nim. Może mama weźmie sobie do serca wnioski jakie jej przekazałem.

Tylko szkoda, ze te urlopy są takie krótkie.Wspinaczka na Góre Parkową

14:05, mpedziw
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 lipca 2013

Prawdopodobnie od października lub listopada ex z synkiem chce wyjechać do Luksemburga.

I nie wiem czy to ten zbliżający się wyjazd  czy upały nie dają mi spać, mam koszmary itd ....

Szczerze mówiąc najchętniej nie wyraziłbym zgody na wyjazd dziecka. Jest kilka powodów: Na przykład moje relacje z synem by się pewnie pogorszyły, wpływ na jego wychowanie byłby żaden, a w dodatku ex miała by pretekst by ograniczyć moje prawa rodzicielskie.

Z drugiej strony, wiem że synkowi bez mamy byłoby ciężko. Nie chce stawać nikomu na drodze do szczęścia, a raczej do realizacji swoich planów. Ale nie stać mnie na częste wyjazdy za granicę.

Będę starać się wymusić jak najczęstsze przyjazdy syna do Polski przed wyrażeniem zgody. Chociaż nie chciałbym go narażać na trudności i ryzyko związane z wyjazdami.

Sam nie wiem co robić dalej.

17:21, mpedziw
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 22 lipca 2013

4 dni z Szymkiem, to 4 dni bez myślenia o pracy i problemach. Po wyjeździe Szymka, nie wiedziałem co robić, więc się wyspałem.

Te weekendy to całkowita zmiana rytmu życia. Człowiek nie myśli wtedy o sobie, tylko o tym co dać dziecku jeść i żeby miał zajęcie, a reszta jest mało ważna. Chociaż miałem czas na to, żeby posprzątać w domu lub umyć okna. A synek w tym czasie podpisywał kolorowanki. Kolorowanki wydrukowaliśmy w piątek, gdy mały był u mnie w pracy. A w sobotę synek podpisywał.Jedna dla Kuby, jedna dla Szymona, ....

Jako, że kasa, a raczej jej brak, nie pozwala mi ostatnio na szaleństwa. Dużo czasu spędzaliśmy na placach zabaw. Okazało się, że w okolicy parku Moczydło jest parę fajnych placów dla dzieci. chociaż największą frajdę miał synek z włażenia na drzewa i walki na kijki.

W sobotę byliśmy w kinie na miminkach. Lubię bajki, ale ta mi niezbyt przypadła go gustu, za to dzieci reagowały bardzo  żywo, wybudzając mnie z drzemki.

Mam problem z tym moim niejadkiem. Bardzo mało je i taki patyczek z niego się zrobił. Sushi i batoniki, to kiepska dieta, a mięska to nie specjalnie młody lubi zjeść. chyba wdał się w swoją chrzestną. Ona jak była w tym wieku też była niejadkiem. Ale była zdecydowanie grzeczniejsza.

08:41, mpedziw
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 08 lipca 2013

Zgodnie z obietnicą kupiliśmy z Szymkiem rowerek dla niego. Sam wybrał jak chciał. Musiałem tylko reagować, gdy cena była zbyt wysoka. Szymek ma teraz piękny pomarańczowy rowerek.

Jak na pierwszy dzień nieźle sobie radził. Chociaż jeszcze trochę pracy przed nim, żeby się nauczyć jeździć.  Po pierwszym upadku musiałem założyć dwa plasterki, a synek zadzwonił do mamy, z prośbą o zakup ochraniaczy.

Trudno było ściągnąć synka z rowerka. Jednak propozycja basenu była kusząca. Wolałem basen, bo po godzinie biegania za maluchem na rowerku, miałem już dosyć.

W niedzielę mieliśmy iść do kina. Ale po przebudzeniu Szymek zapragnął jeździć na rowerku.

Zabrałem go do parku i tam spędziliśmy większość czasu. Postępów w nauce wielkich nie było, ale za to mały się tak zmęczył, że miał do końca dnia dosyć jazdy na rowerze.

13:26, mpedziw
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13